|
Redakcja: dzisiaj porozmawiamy z Tomaszem Kołodziejczykiem, odkryciem sezonu III grupy łódzkiej ligi „B”, wobec Kickera. Tomasz, kiedy rozpocząłeś żmudną naukę gry w piłkę nożną? Tomasz Kołodziejczyk: swoje początki oczywiście stawiałem pod blokowiskiem. Najpierw grałem z żulami pod sklepem, potem przerzuciłem się na przedszkolaków. Redakcja: jak rozpocząłeś swoją współpracę z naszym klubem? Tomasz Kołodziejczyk: moja gra dla Cedrowic zaczęła się w 1992 roku. Zapisałem się do drużyny trampkarzy. Potem zauważył mnie Leo wraz ze swoim bratem Darkiem. Poprosili mnie o grę dla drużyny seniorów. Tak więc stałem się najmłodszym zawodowcem w historii klubu. Redakcja: jesteś odkryciem roku wobec kickera, jak przyjąłeś tą wiadomość? Tomasz Kołodziejczyk: dowiedziałem się o tym sms-em od mojego managera – Marka Koniarka. Nawet się wzruszyłem, łza mi poleciała po policzku. Ale potem zrozumiałem, że Kicker to nie Fakt. Że jakaś kiepska gazeta to nie wyróżnienie. Zamierzam dalej ostro trenować, by trafić do Sokoła Skromnicy, a LKS Cedrowice to jedynie przystanek. W przyszłym sezonie pragnę grać na zachodnie – od Cedrowic. Skromnica lub Wróblew to super rozwiązanie. Redakcja: mówi się, że sprzęt nie gra roli, a jak to jest w Twoim wypadku? Tomasz Kołodziejczyk: zgadza się, sprzęt nie odgrywa u mnie zbyt wielkiej roli. Jedynie buty firmy Nike z którą mam podpisaną umowę, sprawiają, że gra to czysta poezja. Są takie mięciutkie i milutkie. Redakcja: dlaczego, gdy biegasz po boisku głowę skierowaną masz do przodu, to jakieś tajne zagranie? Tomasz Kołodziejczyk: nie, za dużo nakładam żelu na lewą stronę głowy i mnie skręca. Redakcja: jak się relaksujesz po meczu? Tomasz Kołodziejczyk: najczęściej relaksuje się na kamieniach (kostce brukowej – przyp.red.) na ul. Wyszyńskiego. Następnego ranka po meczu czuję się tak, jak nowonarodzony. Polecam każdemu. Redakcja: dziękujemy za rozmowę. Tomasz Kołodziejczyk: ja również dziękuję. Rozmowę przeprowadził Klaudiusz Jaroszewicz z serwisu lkscedrowice.pl
|